Spokój ma swój adres.
Projektując to wnętrze, zależało mi na stworzeniu przestrzeni spójnej, eleganckiej i ponadczasowej — takiej, w której wszystko płynnie się ze sobą łączy.
Punktem wyjścia był obraz, dzieło bliskiej osoby klienta, który od początku miał mieć w domu swoje honorowe miejsce. Często proszę klientów, aby wskazali jeden detal, przedmiot lub dzieło, które jest dla nich ważne. Bardzo często to właśnie ten element staje się początkiem historii całego projektu.
W salonie i na schodach pojawił się tynk Shabby marki Jeger w połączeniu z mikrocementem na podłodze. Kluczowym elementem są ukryte drzwi — dosłownie wtopione w ścianę. Do tego proste lustro, szklane drzwi do wiatrołapu i zieleń za oknem, która wpuszcza światło i daje poczucie oddechu. Całość dopełnia subtelne oświetlenie LED, zapalające się dzięki czujnikowi laserowemu, które podkreśla formę schodów i buduje nastrój przestrzeni.
Zwróćcie uwagę na wewnętrzne okno, którego dodanie zaproponowałam w gabinecie na poddaszu jeszcze na etapie budowy. To jeden z moich ulubionych detali tego domu — otwiera gabinet na salon, a przez jego okna prowadzi wzrok dalej, aż do zieleni za nimi. Dzięki temu praca na poddaszu nie odcina od reszty domu, a światło i widok są obecne także tutaj.
W kuchni postawiłam na ciepły orzech, ryflowane fronty, miękkie zaokrąglenia i ukryte przejścia. Najbardziej lubię w tym projekcie to, że zabudowa nie kończy się na kuchni — staje się integralną częścią całego wnętrza. Dzięki temu nawet niewielka przestrzeń zyskuje efekt luksusowego apartamentu.
Łazienka jest luksusowa, a jednocześnie spokojna. Centralnym punktem jest podwójna umywalka z gresu z odpływem liniowym, uzupełniona nietypowymi bateriami o satynowym wykończeniu, które nadają wnętrzu subtelnie designerski charakter. Ściany wykończono płytkami o strukturze beżowego trawertynu, przełamanymi dekorami ryflowanymi, które dodają głębi i rytmu. Czarne akcenty — grzejnik i kabina prysznicowa — porządkują przestrzeń i podkreślają jej stonowany charakter.